Home, sweet second home
Sposrod najchetniej odwiedzanych wakacyjnych kurortow w Turcji, Fethiye nie moze nigdy liczyc na to ze ktos kto nie jest Turkeim skojarzy chocby gdzie ono leży. Pomimio, ze latem w sumie nie mozna narzekac na brak turystow to jednak gołym okiem wiadac roznice między takimi miejscami jak Marmaris czy Alanya.
Po pierwsze wiecej tu Turcji w Turcji, i nawet najbardziej zeuropeizowana częsc miasta, gdzie na stałe mieszka kilkanascie tysiecy Brytyjczykow jest w klimacie orientu.
Jak sie jest tutaj zachwyca napewno atmosfera relaksu. Ludzie sie nigdzie nie spiesza, sklepikarze nie wciagaja za rece do sklepu a restauratorzy nie gonią nas z talerzem. Za to kazdy jest zyczliwy i pomocny. To tak w pierwszym odczuciu, a kolejne sa jeszcze lepsze.
Ze wzgledu na fakt ze wpis ten popelniała Aga, subiektynie wybralam miejsca za ktore kocham moje Fethiye oraz te, ktorych istnienie chcialam zasygnalizowac bo rzadko sie o nich wspomina.
Viva Fethiye !!
Grobowce antyczne
Miejsce historyczne o ktorym wolne napisać cos niehistorycznego. Moje ulubione zacisze z najpiekniejsza panorama całej okolicy i miasta, na horyzoncie zawsze majestatynie przentuja sie góry Taurus. Poza tym taras widokowy, ktory ja tak sobie nazywam to dach domu tureckiej rodziny. Trzeba przyznac ze los im byl łaskawy bo choć tysiace ludzi w ciagu roku depczą im nad głowami to oni za to maja pieniadze na utrzymanie, ktore zarabiaja z recznie wyciskanego soku z pomaranczy. A ze sok jest fantastyczny to wie kazdy kto tam go probował. Poza tym na stanie jest tez rodzina żółwi z malym przychowkiem.
My, czyli tubylcy z odzysku mowimy na to miejsca Amyntas ( bo ten to jegomość lezał sobie kiedys w jednym z najwiekszych grobowcow jakie zostały wykute przez Likijczykow). Lubie tu przychodzi wieczorem kiedy moge wejsc na samą górę pod skaly i poczyc lekki wietrzyk oraz przygladac sie miastu noca, ktorego widok nie potrafi mnie znudzic.
Wieczorem to chyba jedno z najbardziej romantycznych miejsc, ulubione i doskonale na randki i schadzki lokalnej młodziezy. Nie odbiegamy z Kasią za bardzo od tych tradycji regionalnych bo tez tu bywalysmy, nie tylko z grupami turystow :))

Zatoka, port ktorego de facto nie ma, Marina
No własnie port w Fethiye jako taki nie istnieje, jest tylko przystań czyli jacht klub ale nieduzy oraz wzdłuż promenady nadmorskiej przystan dla guletów czyli statkow wycieczkowych. Dzieki temu widok na zatoke jest nieskalnay zadnym przemyslowym dzwigiem. Warunki naturalne tworzął tu naturalny port. Wejscie do wewnetrznej czesci zatoki naturalnie osłania połwysep Oyuk Tepe oraz wyspa Şövalye. W zatoce jest jeszcze 11 innych wysp, ktore wspólnie tworza najbardziej urokliwy krajobraz tej czescie wybrzeza. Najlepiej go podziwiac podczas całodziennych rejsow zwanych tu: on iki adalar, twelve islands czyli 12-wysp.
Wzdłuż promenady nadmorskiej po jednej stronie stoja statki po drugiej mnóstwo malych i dużych herbaciarni, restauracji, potem zarówno jedne jak i drugie sie kończa i zostaje tylko szeroki deptak, gdzie najlepiej sie spaceruje badź jezdzi na rowerze co zresztą jak tylko mam okazje to robie.


Twierdza na wzgórzu.
Trudno znalezc o niej wiecej informacji, z moich wiadomo, iz pierwsza budowla na tym miejscu mogla powstac juz w V w p.n.e. i było to miejsce gdzie prawdopodobnie założono też pierwsze osady dające poczatek rozwojowi miasta. Faktem jest że jako punkt obserwacyjny i obronny nie ma sobie rownych. Ruiny obecnych murow to fragmenty zamku joannitow z Rodos czyli Rycerskiego Zakonu Szpitalników św. Jana Jerozolimskiego. Twierdze, ktora kawalerowie maltanscy przebudowali w XV w., pochodzila z wieku XI. Kazdy kolejny najezdzca i władca tych ziemi odbudowywał lub przejmował istniejacą tu fortecę a zatem fundamenty budowli pamietają nie tylko Greków czy Rzymian ale tez Bizantyjczyków.

LOVERS WAY
Mijamy po naszej prawej ruiny twierdzy i wjeżdzamy na sławną fethiyską lovers way albo też wzgórze kochanków. Jest to połka skalna zawieszona nad miastem i przystania, gdzie wybrukowano szeroką drogę nad skarpą zrobiono drewniane tarasy z ławkami i stolikiem gdzie mozna usiasc na piwo i spogladac na krajobraz pod stopami. Oczywiste jest ze wieczorem, trudno liczyc tu na jakis skrawek wolnego miejsca. A mi juz zawsze bedzie sie kojarzyc to miejsce nie tylke z randkami co z nauką. Kiedy przyjechalam pierwszy raz w zyciu do Turcji o tym reginie nie wiedzialam nic, kazdego wieczora po skonczonej pracy siadałam tu na jednej z tych drewnianych ławek i z kiścią winogron w dłoni wsłuchiwalam sie w opowiesci o tym kraju mojego przyjaciela.
BARY na DACHACH
Skoro mowa ciagle o miejscach ponad poziomem morza to czas przyszedł na bary na dachach. A tych tu nie brakuje. Przypominaja mi moj ukochany Stambul bo tam tez zaden ładny dach pusty nie stoi.
Prom AEGEAN QUEEN
Nielada wydarzenie i szansa na rozwoj turystyki dla regionu. Do tego roku kursował tylko prom na Rodos, teraz to sie zmieniło z Rodos można na cały dzien przypłynac tez do Fethiye. Zainteresowanie jest duze, w kazdy wtorek i niedziele turysci z Grecji a i sami Grecy moją czas na to aby usiaśc i napić sie kawy a to wszystko po turecku :)).

Fethiye nie geś i swoj teatr ma :)
Teatr z okresu hellenistycznego, ulegl zdecydowanemu zniszczeniu w czasie ostatniego duzego trzesienia ziemi w roku 1957.

Muzuem Archeologiczne
Gdzie jest taki drugi kraj, gdzie w kazdej wiekszej miejscowosci jest muzeum i to jeszcze archeologiczne, ktorego zbiory średnio mają po przeszlo 2000 lat…..
W tym konkretnym zgromadzono przedmioty codziennego użytku, biżuterie, monety, rzeźby, sarkofagi i wiele innych wykopalisk znalezionych podczas prac w Tlos, Kaunos, Letoon, Pınarze i oczywiscie Telmessos czyli Fethiye. Zwiedzać można 2 sale z eksponatami oraz dziedziniec z ogrodem w ktorym zobaczymy duze amfory na wode i oliwe, fragmenty kolumn, rzeźby z teatru antycznego w Fethiye, mnóstwo sarkofagów. Jeden z nich stoi na samym środku ogrodu, zachowaly sie na nim plaskorzezby oraz epitafium. Wystawy były przez długi czas zamkniete wiec mała, wręcz znikoma jest frekfencja poki co, ale warto sie wybrac do tego muzeum gdyz tylko tam mozna zobaczyc te zabytki ktore udalo sie tam zdeponowac po trzesienu ziemi z 1957 r. Reszta uległa całkowitemu zniszczeniu lub jest na wieki pogdzebana głęboko pod wspołczesną zabudową.



- Comments Off
- Posted in KATEGORIE on lipiec 28th, 2011












































